wtorek, 3 maja 2011

Początki.

"Tadek niejadek". To określenie zdecydowanie dobrze opisywało moje początkowe stosunki z jedzeniem. Buraczki czy marchewka z groszkiem - koszmar dzieciństwa. Z czasem było coraz lepiej. Liczba moich kubków smakowych z racji starzenia się malała, dzięki czemu mogłam rozkoszować się coraz to nowymi potrawami. Doszło do tego, że samo jedzenie przestało mi wystarczać i wzięłam się za gotowanie. A że nigdy nie lubiłam nikogo słuchać, modyfikacja przepisów nastąpiło w sposób naturalny. I tymi zmodyfikowanymi ( i nie tylko) przepisami chętnie się podzielę. Tak więc do dzieła! Smak!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz